Budżet obywatelski okiem NGO

Budżet Obywatelski w Radomiu oczami NGO

Trwa kolejna już edycja Budżetu Obywatelskiego w Radomiu. Idea jest słuszna, ale czy stoi za nią tak samo słuszna praktyka? Kilka lat temu na organizowanej przez nas debacie poświęconej partycypacji społecznej dużo mówiliśmy o budżetach partycypacyjnych i tego, że ich sukces zależy od świadomości oraz edukacji społecznej mieszkańców.

W tym roku kolejny raz pojawiają się pewne zastrzeżenia co do samych zasad oraz do dopuszczonych pod głosowanie projektów. Najlepiej oddać głos lokalnym społecznikom oraz autorom zwycięskich projektów w dotychczasowych edycjach BO:

Sebastian Pawłowski z Bractwa Rowerowego:

Coś niepokojącego dzieje się z BO. Opinie wydawane przez zespół są sprzeczne i często opierają się na indywidualnych odczuciach urzędników. Jeden z nich w oficjalnej opinii stwierdził, że: „Miasto nie jest tylko dla rowerów”, jest też wątek o uleganiu presji cyklistów. Bardzo bulwersuje brak realizacji zaległych zadań. Rowerzyści czekają między innymi od 2014 r. na wymalowanie przejazdu przez skrzyżowanie 25 Czerwca/Żeromskiego czy od 2017 na drogę dla rowerów wzdłuż ul. 11 Listopada. W tym roku odrzucono pomysł na budowę trasy po zachodniej stronie ul. Szarych Szeregów. Przyczyna: droga dla rowerów jest po drugiej stronie ulicy. Nikt nie pokusił się o analizę jak dużo rowerzystów jeździ również po tej stronie. Niestety na razie po błocie.

Mateusz Kiełczyński ze Stowarzyszenia Droga Mleczna:

Nasze Stowarzyszenie zrodziło się w 2016 roku właśnie w czasie głosowania w BO. Wydaje się, że aktualny pozostaje nasz komentarz sprzed 4 lat dotyczący BO: „(…) Budżet Obywatelski powinien przede wszystkim obejmować projekty nadprogramowe i specjalne, nieobjęte budżetem miejskim. Projekty związane z remontem chodników, dróg i placów, czy wymianą oświetlenia, przy całkowitej ich zasadności i zapotrzebowaniu, powinny być objęte budżetem miejskim i z niego realizowane. Zapewnienie wystarczającej infrastruktury technicznej oraz społecznej jest jednym z podstawowych obowiązków władz publicznych. (…)”

Mimo upływu czasu w BO nadal znajdują się projekty takie jak zakup karetek, czy obchody czerwca ’76, które do tej pory były finansowane z zasadniczego budżetu miejskiego. Jest również bus obywatelski do przeprowadzania konsultacji społecznych, który powinien być oczywistym kosztem po stronie miasta. Inną kwestią jest brak konsultacji projektów skierowanych do realizacji patrz „nagrobek” pamiątkowy Radomiaka w parku Stary Ogród – pomysł wart uwagi, ale wykonanie lepiej pozostawić bez komentarza.

Stary Ogród Radomiak

Fot. źródło: radomsport.pl

Maciej Stępnikowski, współautor projektu rzeźb-symboli produktów z Radomia, który okazał się strzałem w „dziesiątkę”:

BO skręca w naprawdę dziwnym kierunku, gdzie kwotą przeznaczoną na obywatelskie małe inicjatywy miasto finansuje swoje podstawowe zadania. Ktoś zgłasza projekty tego typu i są one dopuszczane do głosowania niezgodnie z ustalonymi zasadami czyli np. nie są umieszczane w obszarze projektów instytucjonalnym. Przykład? Mamy przynajmniej pięć szpitalnych projektów: dwie karetki (sic!), hiperbaria, remont terenu wokół szpitala oraz zakup wózków. Inny przykład do koncert z okazji czerwca 1976. Ten w okrągłą rocznicę był z pompą i moim zdaniem powinien być kontynuowany w ramach budżetu uchwalanego przez Radę, a nie by trafiał do BO jako projekt.

Inicjatywa #praktycznemiasto, której uczestnicy byli autorami 2 zwycięskich projektów:

Chwilę po tym jak wnioskodawcom udało się doprowadzić do wyodrębnienia projektów instytucjonalnych (szkolnych) pojawiło się kolejne niepokojące zjawisko: poszczególne miejskie instytucje bez zażenowania promują złożone przez siebie wnioski! Nie mówię, że należy zabronić pracownikom tych placówek składania i promowania własnych projektów, ale ich promocja wprost przez instytucje powiązane z UM jest dość kontrowersyjna, tym bardziej, że wydaje się, iż powinny one ubiegać się o pieniądze bezpośrednio z budżetu miasta.

Od początku niejasne są także zasady opiniowania projektów do budżetu obywatelskiego. Obecnie przyjęty model sprawia wrażenie, że niektóre z nich – mimo spełniania formalnych przesłanek – są odrzucane zwyczajnie z powodu niechęci oceniającego urzędnika do danego rozwiązania. A będąc w temacie formalnych przesłanek – okazuje się, że ich spełnienie nie zawsze skutkuje pozytywną oceną z jeszcze jednego powodu: projekty nie mogą być realizowane na niektórych działkach należących do gminy, które latami ‘leżą odłogiem’, a to z powodu bliżej nieokreślonych inwestycji w przyszłości na danych działkach, a także na mocy przyjętego planu zagospodarowania przestrzennego, który nie zakłada budowy w danym miejscu miejsc zielonych, rekreacji itp. I taki argument można by zrozumieć, gdyby nie fakt, że te działki także latami stoją puste.

Z wcześniejszymi uwagami zgadza się Roksana Łojek ze Stowarzyszenia Droga Mleczna, autorka 7 zwycięskich projektów we wcześniejszych edycjach:

Inwestycje takie, jak karetki, powinny być finansowane z innego źródła, z pewnością nie powinien być to budżet obywatelski. Innym mankamentem BO jest brak pierwszeństwa w realizacji zwycięskiego projektu przez osobę zgłaszającą, jeśli była by tym zainteresowana.

 

Zgodnie z powyższymi opiniami najczęstszym problemem jest dopuszczanie pod głosowanie projektów, które powinny być realizowane jako zadania gminy i finansowane z podstawowego budżetu miasta. Strona urzędowa i radni nie powinni też mocno ingerować w proces głosowania a już z pewnością nie powinna promować własnych projektów lub projektów instytucji gminnych. Rozwiązaniem powinny być poszerzone konsultacje społeczne oraz wsłuchiwanie się w głos mieszkańców, dla których przecież powstała idea budżetów partycypacyjnych. Konsultacje (bardziej lub mniej szeroko zakrojone) powinny być prowadzone nie tylko przed zgłaszaniem projektów, ale również na etapie ich realizacji, tak aby uniknąć realizacji, których później możemy żałować. Dobrym pomysłem jest zapewnienie wnioskodawcom zaplecza eksperckiego, które stanowiłoby wsparcie w realizacji projektów najwyższej jakości. Warto także aby Urząd Miejski przemyślał włączenie do opiniowania projektów przedstawicieli organizacji pozarządowych, mają oni bowiem wiedzę specjalistyczną i zwracają uwagę na pozaurzędowe aspekty projektów, takie jak estetyka, praktyczność i jakość wykonania (np. łuki czy ciągłość na wyjazdach z posesji przy ścieżkach rowerowych) czy odbiór społeczny.

31 replies

Trackbacks & Pingbacks

Comments are closed.